Cześć!!!
Dziś napiszę wam trochę smutną historię mojego kotka.
To mój kotek.

To biedaczysko dużo musiało przeżyć.
1 rozdział- Czarna mama mojego kotka.
Pewnego dnia gdy miałam 5 i pół roku, moja mama kupiła mi kotka, który miał zielone oczy, i był czarny. Była to samiczka kota, czyli kotka. Bardzo ją kochałam. Gdy tylko płakałam odrazu przybiegała i miauczała. Gdy udawałam że płaczę, również przybiegała. Martwiła się o mnie. Nie tyle że przychodziła do mnie do łóżka, ale owijała mi się wokół szyi. Naprawdę ją kochałam, a ona naprawdę mnie. Pewnego dnia przyszedł do nas biały kocur, i po paru dniach kotka zaszła w ciążę. Dnia w którym rodziła nikt nie mógł zapomnieć. Pewnie dlatego że był to smutny dzień.
2 rozdział- Narodziny
Gdy kotka rodziła, popełniłyśmy błąd. Mój kotek był najgrupszy, więc z pupy kotki trzeba go było wyciągnąć. A my tego nie zrobiłyśmy. Gdy kotce udało się samej go wypchnąć wszystkie inne kotki w brzuszku mamy udusiły się. Ale!! Nie wszystkie!! Jeden pasiaty kotek właśnie miał być pochowany, gdy kotka go wylizała, i.. Cud!! Żyje!! Lecz, niestety z prawie 10 kotków, przeżyły tylko 2 koty.
Ciąg dalszy nastąpi..